piątek, 1 sierpnia 2014

Ulubieńcy lipca.

Dziś mam dla Was ulubieńców - ulubieńców ubiegłego miesiąca czyli lipca.
Pozbierałam dla Was do kupy różne różności, które urzekły - zainspirowały mnie w zeszłym miesiącu. Będą to różne rzeczy, z różnych kategorii. Po prostu wszystko co z umiłowaniem maltretowałam w lipcu.

START!

Jako, że jest to blog kulinarny zacznę od rzeczy do jedzonka, które po prostu szamałam cały lipiec.

1) Krem miodowy Hobee - PYCHA! Nie wiem co jest w tym kremie takiego, ale jest po prostu przepyszny. Jadłam też wersję malinową (dwa opakowania). Obie są pyszne. Jest to jakby miód o smaku żurawinowym / malinowym. Dość słodkie. Ale na śniadanie, ze świeżą bułeczką...mmm <3
Czasem można lekko zgrzeszyć :p



2) Chlebek WASA - z sezamem. Ten chlebek maltretowałam non stop. Zjadłam chyba z 4-5 opakowań (nie jadam zwykłego chleba) i nadal mi się nie znudził. Jest to moja ulubiona wersja tych chlebków.



3) Trzecim ulubieńcem na mojej liście jest kosmetyk - a dokładniej balsam do ust, jajeczko z EOS.
Pachnie obłędnie, słodko smakuje i super nawilż usta. Nie wspomnę o oryginalnym wyglądzie <3
Ja mam o smaku (zapachu?) sorbet truskawkowy, granat z maliną i wakacyjne owoce (summer fruits)
Jedyny minus to niestety ich dostępność - nie można ich kupić w Polsce w zwykłym sklepie. Są natomiast do kupienia w sklepach internetowych np na allegro. Koszt jednego to około 30zł.



4) Kolejna rzecz to również kosmetyk - suchy szampon Batiste. Działa genialnie. Oczywiście to nie jest szampon (bo głowę trzeba myć!) ale jest to pewien sposób odświeżenia włosów. Np wieczorem przed imprezą lub w podróży, gdzie nie mamy jak umyć głowy a nie chcemy wyglądać jak żul z monopolowego :D
Włosy wyglądają lepiej niż zaraz po umyciu a do tego pachną bosko. Nie rozstaje się z nim i uratował mnie nie raz. Trudno dostępny w Polsce - aczkolwiek ostatnio można było go dorwać w naszej poczciwej Biedronce.



6) Kolejną rzeczą będzie serial Black List - Czarna Lista. Serdecznie polecam - mnie wciągnął całkowicie i obejrzałam cały sezon w kilka dni.
Nie będę się o nim rozpisywać - serial zaczyna się od tego, iż do FBI zgłasza się groźny kryminalista z ofertą, iż będzie on podawał nazwiska pozostałych, groźnych i nieuchwytnych przestępców w zamian za immunitet. Listę osób nazwano Czarną Listą. Serial pełen akcji, fajnych wątków i zagadek. 


7) Ostatnią już pozycją będzie książka. Mam tu pewien dylemat - bo nie wiem, czy powinnam uznać tą książkę za ulubieńca czy po prostu autorkę. Bo książek tej autorki przeczytałam już wiele i wszystkie były dobre i wciągające. Chodzi mi tutaj konkretnie o książkę Pół Życia - Jodi Picoult



O książce:

"W powieści „Pół życia” Picoult po mistrzowsku zgłębia naturę rodziny: miłość oraz siłę – i cenę, jaką czasem trzeba za nie zapłacić. Mierzy się z problemem moralnym dotyczącym zasad odłączania chorego z uszkodzeniem mózgu od aparatury podtrzymującej życie oraz kwestią przekazywania narządów do przeszczepu. Jednym z patronów książki jest Dawca.pl – założony przez lekarzy, a prowadzony przez studentów Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego serwis propagujący świadome dawstwo narządów."


I to tyle, jeśli chodzi o moich ulubieńców :) Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was. Bo ja osobiście bardzo lubię czytać i oglądać ulubieńców innych blogerów. Można wtedy dowiedzieć się o jakiś fajnych perełkach :)

5 komentarzy:

  1. Uwielbiam chlebki Wasa :) O balsamach eos naczytałam się tyle dobrego i żałuję, że nie można ich kupić w Polsce w sklepie stacjonarnym :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zawsze można je kupić na allegro lub w innych, internetowych sklepach :)

      Usuń
  2. Batiste i w moich ulubieńcach się będzie pewnie plasowało ;) Koniecznie muszę wypróbować ten krem miodowy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dostałam wreszcie ten krem HOBEE w realu- ja kupiłam kakaowy i malinowy - miodzio w gębie jak to się mówi - przepyszne są no i najważniejsze- zdrowe i naturalne

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jak Ty wprost przepadam za HOBEE w każdej wersji smakowej jaką do tej pory znalazłam - faktycznie grzechu warte! I szczerze- wg mnie można częściej tym grzeszyć, bo to przecież w pełni naturalny miód wielokwiatowy ( samo zdrowie!!!) z lekkim dodatkiem smakowym ( jak pamiętam to cynamonowy ma 99,6 % miodu , reszta to cynamon, w kakaowym jest chyba ok 96 % miodu a reszta to kakao - więc praktycznie sam zdrowy miód)

    OdpowiedzUsuń