piątek, 25 października 2013

Makaron z łososiem i szpinakiem - klasyk

Ponieważ obchodzimy dziś (25,10) dzień makaronu - przychodzę do Was z obiadem iście piątkowym i makaronowym - łosoś wędzony z dużą ilością szpinaku i ziół, podany na pysznym makaronie tagliatelle <3 Typowa klasyka w kuchni.
enjoy!



Składniki:

ok 300g łososia wędzonego
opakowanie szpinaku mrożonego (ok 350g)
sól
bazylia firma 
Skworcu
oregano firma Skworcu
pieprz
150 śmietany 18%
makaron tagliatelle (w zależności od ilości osób)
oliwa z oliwek
kawałek sera pleśniowego gorgonzola do posypania


Na patelnie wylewam odrobinę oliwy i wrzucam szpinak. Podsmażam, mieszam i doprawiam solą, pieprzem, bazylią i oregano - obficieeee. Dodaję śmietanę i mieszam podsmażając. 
Makaron gotuję zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Łososia wędzonego delikatnie kroję w paseczki i dorzucam do praktycznie gotowego już szpinaku. Chwilę razem podsmażam tylko aby ryba się podgrzała. Całość doprawiam jeśli to konieczne. Mieszam delikatnie aby nie rozciapciać ryby :) Na talerzyk wykładam makaron. Na to kładę szpinak z łososiem i na wierzch posypuję pokruszony ser pleśniowy.




sobota, 19 października 2013

Zupa mocno warzywna - jarzynowa

Taka zupa to jest to, czego brakuje mi w chłodne jesienne dni. Rozgrzewająca, sycąca, zdrowa i pyszna!
Zupa jarzynowa - istna gęstwina! <4



Składniki:
1 kalafior
ok 7 średnich ziemniaków
pół selera
ok szklanka posiekanego koperku i pietruszki zielonej
3 spore garście brukselki
4 marchewki
3 łyżki śmietany
1-2 łyżki octu
płaska łyżeczka cukru
sól
pieprz
liść laurowy
kawałek mięsa - ja spore, tłuste żeberko


Wykonanie:
Do dużego garnka wlewam wodę, wkładam listek laurowy, trochę soli i pieprzu i mięso. Zaczynam gotować. W tym czasie dokładnie myję i obieram wszystkie warzywa. Marchew , ziemniaki i selera kroję w kostkę i dorzucam do garnka. Podgotowuję. Gdy mięso jest już mocno miękkie wyciągam je. Do zupy, pod koniec gotowania dorzucam podzielonego na różyczki kalafiora i brukselkę. Całość doprawiam do smaku solą, pieprzem, octem i cukrem. Na sam koniec zaciągam zupkę śmietaną. Na talerz przed podaniem dokładam kolejną porcję witamin w postaci zielonej pietruszki :)



czwartek, 17 października 2013

Szpinak z pomidorkami

Szpinak kocham i kochać będę. Mogę go jeść pod każdą postacią. Jak dla mnie jest to warzywo idealne, pasujące niemal do każdej potrawy. Dodatkowo zawsze wychodzi :) i zawsze smakuje.




Składniki:
ok 300g mrożonego szpinaku
2 średnie, słodkie pomidory
1 cebula
sól
bazylia Skworcu
oregano Skworcu
2 łyżki śmietany
pieprz
oliwa z oliwek
chilii Skworcu
łyżeczka sezamu



Wykonanie:
Cebulę obieram, kroję w kostkę i wrzucam na rozgrzaną oliwę. Podsmażam i dodaję szpinak. Całość mieszam do połączenia się składników. Pomidory myję, kroję i dorzucam na patelnie. Całość bardzo solidnie doprawiam: oregano, bazylią, pieprzem, solą i odrobiną chilii. Dużoooo ziół! Dodałam również odrobinę sezamu i płatków suszonych pomidorów. Pod koniec smażenia dodaję śmietanę, mieszam i gotowe!



niedziela, 13 października 2013

Tarta cytrynowa z pianką + forma do tart od Redcoon

Wstyd się przyznać, ale zaniedbuje ostatnio mojego bloga...
Uważam, iż to błąd bo blog, to moja prawdziwa odskocznia od rzeczywistości. Tu wszystko jest moje, takie jak chce...bez stresu, pośpiechu i nerwów.
Ale przynajmniej mamy piękną jesień, a ja jesień uwielbiam. Pogoda nas rozpieszcza tej jesieni.
Uwielbiam to "szuru szuru" w liściach idąc o 7 rano....=)


Dziś mam dla Was tartę cytrynową z pianką.

Dlaczego tarta? 
A bo otrzymałam od firmy Redcoon w tym miesiącu do przetestowania zestaw blach do pieczenia firmy Zenker. A ta taką blaszkę do tart to czaiłam się już od dawna więc...TARTA!





Ciasto kruche:
250g mąki
150g masła
50g cukru pudru
0,5 szklanki wody

Krem:
sok z trzech cytryn
5 żółtek
75g mąki ziemniaczanej
200g cukru
4 łyżki masła
250ml wody

Pianka:
5 białek
200g cukru
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej








Wykonanie:
Z podanych składników ugniatam ręką kulę ciasta. Wkładam do lodówki na ok. godzinę. Następnie rozwałkowuję ciasto i nakładam na okrągłą blaszkę do tart. Dogniatam ręką boki i nadmiar ciasta odcinam nożem. Kładę kawałek papieru do pieczenia i wysypuję fasolę lub groch do obciążenia ciasta. Piekę około 15 minut po czym zdejmuję fasolki i piekę kolejne 20 minut w 180C. Studzę Krem: w garnuszku mieszam sok z cytryn, wodę, cukier i mąkę. Zaczynam gotować ciągle mieszając. Gdy zacznie bulgotać zdejmuję garnuszek z ognia i dodaję masło - mieszam. Dodaję żółtka, mieszam i stawiam z powrotem na ogień. Ponownie podgotowuję aż krem zgęstnieje. Studzę i rozkładam na ciasto. Pianka: 5 białek (najlepiej w temp.pokojowej) ubijam na pianę, powoli i stopniowo dodając cukier i mąkę ziemniaczaną. Całość wykładam na wierzch tarty i piekę około 20 minut. Smacznego


A jak spisała się blaszka?
SUPER!

Nie mam jej nic do zarzucenia. Bardzo przyjemna w używaniu. Lekka.
Kompletnie nic nie przywiera, mimo iż nie posmarowałam ani nie obsypałam blachy niczym przed pieczeniem. Umyłam ją w 30 sekund. 
Jedynie uważam, ze blaszka mogłaby być bardziej stabilna - tzn mam wrażenie, że odrobinkę uginała się pod ciężarem ciasta. A wiadomo, że aby nie uszkodzić ciasta - tarty lepiej aby blaszka była bardziej sztywna. Ale jest to tylko moja opinia (może wyolbrzymiam) Podkreślam, że jest to moja pierwsza blaszka tego typu i nie mam po prostu porównania :)

Otrzymałam zestaw firmy Zenker Black Metallic.
W zestawie mam jeszcze keksówkę oraz blachę okrągłą z dodatkową wkładką do np babki.
Jeśli macie ochotę na taki zestaw zapraszam do sklepu www.redcoon.pl =) Do wyboru wiele innych






czwartek, 3 października 2013

Jabłecznik z pianką i kruszonką

W ostatnim czasie nie mam siły właściwie już na nic. Automatycznie nie mam też ochoty na nic...nawet na upichcenie czegoś, czegokolwiek. Jedyny moment gdzie trochę odżywam i mam ochotę coś przygotować to weekend. 

Ciągle kombinuje jednak, co by tu fajnego zabrać do pracy przy małym wkładzie pracy. Póki co to na pewno nie są to wykwintne benta, które są bardzo popularne. Bo jakoś nie chce mi się gotować kilku dań...żeby ułożyć trzydaniowe, urozmaicone pudełko...a tu jeden naleśniczek z owocami na śniadanie, a tu ciasteczka owsiane domowe na lunch....a tu rybka z sałatką na obiad...
Ale zabieram ze sobą do pracy jedzenie domowe, zdrowe - i takie jakie lubię.
Zazwyczaj są to jogurty naturalne + masa musli i owoców które sobie sama dokładam. 
Kanapki z domowego chleba. Zdarzy się oczywiście jakaś sałatka zabrana z domu czy kawałek mięsa. Gdy mam kryzysowe momenty z przyjemnością przyjmuję "poczęstunki" w postaci słodkości od moich współpracowników :) a no i zawsze popijam czymś ciepłym. Czasami kusi mnie również aby zabrać do pracy jakieś paluszki czy inne przekąski tego typu...ale po co ? Jak nie wezmę to nie zjem i z głowy.

A jabłecznik chodził za mną już z tydzień....więc przyszedł weekend  i sobie upiekłam! o!


Składniki:

Masa jabłkowa:
cynamon
pół szklanki wody
ok 4 łyżki cukru
ok 2kg jabłek


Ciasto:
3 szklanki mąki
1 kostka margaryny
1 łyżka wody
5 żółtek
3 łyżki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia


Pianka:
5 białek
0,5 szklanki cukru pudru
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej



Wykonanie:
Jabłka: myję, obieram, kroję w kostkę i wrzucam na patelnie. Zaczynam podsmażać. Dodaję wodę oraz cynamon - mieszam. Podsmażam aż zrobi się masa jabłkowa i zgęstnieje- ok 10-15 minut. Studzę. Ciasto: Na stolnicę wysypuję mąkę, dodaję posiekana margarynę, wbijam żółtka, dodaję proszek, cukier puder i łyżkę wody. Całość zagniatam ręką. Uzyskane ciasto dzielę na dwie części, zawijam w folię i wkładam do zamrażalnika na około 20 minut. W tym czasie ubijam piankę. Białka ubijam mikserem, dodając powoli mąkę ziemniaczaną oraz cukier puder. Jedną część ciasta rozkładam równo na dno kwadratowej blaszki do pieczenia. Na to wylewam jabłka. Na jabłka rozkładam piankę. Drugą część ciasta ścieram na tarce na grubych oczkach na wierzch ciasta. Piekę w 180C przez około 45 minut. Studzę i wierzch obsypuję delikatnie cukrem pudrem.