piątek, 12 lipca 2013

Upragniony dyplom i Pierogarnia w Toruniu

Udało się! Dziś udało mi się pozytywnie zdać egzamin licencjacki.
Czuję się absolutnie wolna. W końcu "nic nie muszę" i mogę zająć się wakacjami i tym co lubię najbardziej czyli blogowaniem oraz pichceniem.

 A zdradzę tylko, że przyszła kolejna paczka z prezentami dla Was...ale o tym wkrótce.

Czas odpocząć :)
Po ciężkim wysiłku i stresie poszliśmy na obiad do Toruńskiej Pierogarni. Byłam już tam wcześniej kilka razy, więc dobrze wiedziałam, że będzie pysznie. Dlatego właśnie tym razem chciałam porobić dla Was trochę zdjęć i napisać krótką recenzję.
Niestety zdjęcie zrobiłam aż jedno....z powodów kilka. Po pierwsze - straszny tłok w restauracji. Dostaliśmy stolik w bardzo ciemny miejscu. Eh..nie poddałam się jednak i z moim pierwszym daniem czyli zupą dzielnie wyszłam na taras :) Nie przeszkadzało mi zbytnio, że Panie kelnerki patrzą się na mnie przez okno jak na czubka...ale za to deszcz już stanowczo mi przeszkadzał i ze zrobienia kolejnych zdjęć wyszła lipa.


Na pierwsze danie zamówiłam krem grzybowy który możecie zobaczyć na zdjęciu.
BARDZO pyszny krem - z dodatkiem grzanek ziołowych i rogaliczka.
Za zupę zapłaciłam ok 7 zł - ale powiem szczerze, że można się nią spokojnie najeść.

Na drugie danie zamówiłam pieczone, kruche pierogi z serem wędzonym i żurawiną.
Nie będę już wspominać, że są pyszne.
Mamy do wyboru 2 opcje - dużą porcję i małą. Ale radzę pozostać przy małej:) (3 sztuki)
Szczerze polecam Wam tą restaurację - Pierogarnia Stary Toruń w centrum miasta.
Porcje są na prawdę sycące i duże! 
Do wyboru szereg rodzajów pierogów oraz placków.
Pieczonych i gotowanych.
Wytrwanych i na słodko. Wegetarianie również znajdą coś dla siebie :)
Można zjeść na prawdę smacznie.

8 komentarzy:

  1. Gratuluję, ale nie zazdroszczę tych emocji, nie chciałabym już chyba do takich wracać :-) No, ale każdy okres w życiu ma swoje prawa.
    Znam i lubię tę pierogarnię, choć my wybieramy jej siostrę bliźniaczkę na Łaziennej. Rzeczywiście trzy piecuchy to już duża porcja, ja po drugim wymiękam, ale zawsze bierzemy zestaw surówek do pierogów (mają pyszne).
    Pisałam o tej pierogarni i nawet udało mi się zrobić całkiem sporo zdjęć :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja pamiętam jak w zeszłym roku zamówiłam porcję standardowych pierogów gotowanych i trzy z nich były pustymi kluskowymi kieszonkami. Chyba im się rozleciały w gotowaniu i farsz wypłynął, ale co mnie to..? A na dodatek zapomnieli je posolić. Uwielbiam pierogi i pewnie jeszcze kiedyś tam zajrzę, ale mam nadzieję, że poprzednia klapa się nie powtórzy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. gratulacje :) wiem cos o tym, obroby potrafią być stresujace :) baw się dobrze w wakacje i wypoczywaj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ah takie mam plany :) najpierw po nadrabiać sprawy odłożone na "po egzaminie" a później długie wakacje :) wszystko już zaplanowane :)

      Usuń
  4. jak za krem z borowików to zapłaciłaś nie za dużą cenę-faaajnie;)
    Gratuluję, gratuluję!!! :* Wiedziałam że się uda, teraz korzystaj z wolności! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękiii :D czuję ogromną ULGĘ!

      Usuń
  5. Ogromne gratulacje :)
    A pierogarnię znam i lubię - rzadko tam bywam, bo Toruń daleko, ale jak tylko jest okazja to koniecznie. Kiedyś zamówiłam tam 5 piecuchów, dałam radę 4 i pół i myślałam, że będę się toczyć do samochodu.

    OdpowiedzUsuń