wtorek, 23 października 2012

Dynie i Halloween

Uff w końcu chwila dla siebie - pracowity wtorek.
A jutro już środa....a gdzie ten weekend się podział?
A wiecie, że w sobotę zmieniamy czas na zimowy ?
Jak ten czas biegnie...
A przed chwilą jeszcze lato było...a jesień gdzie?
Czas biegnie tak szybko, jakby chciał się za wszelką cenę skończyć..
...a przecież i tak mało go mamy...bo życie takie krótkie jest.
Niestety.

Na balkonie stoi ogromna dynia.
Coś we mnie krzyczy "wytnij z niej lampion".
Ale z drugiej strony...kupa roboty, bałaganu, brak czasu...szkoda dyni i zachodu.
W Polsce i tak mało kto się w to bawi - a szkoda.
W Londynie co roku obchodziliśmy to święto.
Wycinaliśmy dynie i przygotowywaliśmy najróżniejsze słodkości dla dzieci, które przychodziły w pięknych strojach.
Uważam, że to urocze :)
Małe dzieciaczki poprzebierane najczęściej w za duże stroje - opadający na oczy kaptur Żniwiarza albo za długie rękawy Smoka.
I wszystko grzecznie, z kulturą i z lekką nieśmiałością - po jednym cukierku - a w duszy modlitwa aby pozwolono im wziąć więcej :)
I oczywiście, że każdy pozwalał brać więcej - tyle ile się w ręce zmieściło.
Chwaliliśmy naturalnie każdy kostium a tam, gdzie trzeba, oczywiście udawaliśmy strach i przerażenie.
Zadowolone do maksimum dzieciaki machały zadowolone do rodziców, którzy chowali się za rogiem i pilnowali pociech - bo po nocy strach dzieci same puścić - wiadome.
I czyż to nie fajna tradycja?
Pamięć o zmarłych nie musi być przerażająco smutna.

Dynia - zawieszka =)

Kolczyki duszki

5 komentarzy:

  1. Mam dość mieszane odczucia do tego święta...Ale zdecydowanie wolałabym je obchodzić bardziej na "wesoło".
    Dzieciaki w śmiesznych kostiumach, dość przyjazna atmosfera między sąsiadami- fajna sprawa!
    A Twoje dyńki są extra. Żałuję, że jeszcze trochę i 3 pojawi się z przodu w rubryce wiek. Inaczej już dawno kompletowałabym wszystkie Twoje rękodzieła i rękoczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawieszki dynie urocze :) A co do obchodzenia Halloween - nie jest to "nasze" święto. Jak ktoś ma ochotę może naturalnie się bawić (co ja osobiście też robię, ale w "domowych pieleszach" że tak powiem...), ale trudno wymagać od ludzi, żeby przejmowali całą otoczkę z tym związaną. Szczególnie, że za pasem Wszystkich Świętych. Zgadzam się, że nie musi być smutne, ale jednak służy zadumie nad przemijaniem. Poza tym jestem jednak przeciwna przejmowaniu obcych zwyczajów. Brakuje jeszcze żebyśmy zaczęli piec indyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tam lubię piec i jeść indyka ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń