niedziela, 23 września 2012

Mój mały nowy cudeniek

Dziś mnie naszło...na pierścionki.
Leniwa niedziela - trochę zimna, trochę nudna... (no oprócz dwóch godzinek pracy) 
Uwielbiam takie dni. Lubię nic nie robić - tak kompletnie. Brzydka pogoda tłumaczy moje całodniowe kiszenie się w domu (bo przecież zimno, to gdzie mam iść?!) i tak sobie siedzę, jem, bloguję, jem...;p
I smęcąc się z kąta w kąt zauważyłam pierścionek mamy, który sobie przywiozła z Hiszpanii.
Co prawda mi również kupiła całkiem sporą porcję biżuterii ale akurat TAKIEGO pierścionka nie (ehh babom się nie dogodzi)
Ale zaraz...czy ja przypadkiem nie mam pięciu kuferków, skrzynek i pudełek z drucikami, bazami, koralikami itp??
No i zrobiłam sobie takiego, małego przyjaciela..







2 komentarze: