środa, 29 sierpnia 2012

Herbata prosto z Francji

Herbatę tą otrzymałam od mojej cioci, która w te wakacje przyjechała w nasze skromne progi.
Przywiozła ze sobą pełno pyszności...między innymi herbaty najróżniejsze, pyszne prawdziwe szynki parmeńskie...sery aromatyczne tak bardzo, że chciałoby się zamieszkać tamte rejony tylko dla tych serów.
Ale o tym opowiem w kolejnych postach bo w tym...skupiam się na herbacie.
Pierwsze w czym się zakochałam to wygląd torebeczki - z nieznanego mi bliżej materiału - gazy - płócienka?
Wyglądał bardzo naturalnie, klimatycznie i pysznie.
Nawet sznureczek był wykonany z tej samej nici, upleciony tudzież uszydełkowany w ogniwka - marzenie!

Jest to herbata Lords tea - Earl Grey - Le Palais des Thés





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz